W ostatnich godzinach mieszkańcy Warszawy zwrócili uwagę na wpis, który zaczął krążyć po lokalnych grupach, sugerując nieprawidłowe zachowanie policjantów. Post, opatrzony zdjęciem radiowozu przy jednej z restauracji fast food, wzbudził duże emocje i wywołał lawinę komentarzy. Tymczasem policyjne ustalenia pokazują, że sprawa wyglądała zupełnie inaczej, niż przedstawiono to w sieci.

Radiowóz przy restauracji – co się wydarzyło na miejscu?

W miniony wtorek, tuż po godzinie 15, funkcjonariusze Oddziału Prewencji pełniący patrol na terenie Warszawy zareagowali na nietypowe zachowanie przechodnia w pobliżu popularnego skrzyżowania. Według policyjnych raportów, identyfikacja mężczyzny i sprawdzenie jego danych wymagało zaangażowania patrolu zmotoryzowanego, który w tym czasie korzystał z przysługującej przerwy służbowej w okolicy restauracji. By zapewnić komfort i prywatność kontrolowanemu, większość czynności odbyła się wewnątrz policyjnego auta.

Kontrola prewencyjna – przebieg i rezultat

Podczas interwencji, funkcjonariusze wylegitymowali mężczyznę oraz przeprowadzili rutynową weryfikację w bazie osób poszukiwanych i zaginionych. Dodatkowo sprawdzono jego rzeczy osobiste – w bagażu znaleziono młynek do suszu i bibułki. Te przedmioty nie są jednak powodem do wszczynania postępowania – nie stanowią bowiem zakazanych akcesoriów. Interwencja zakończyła się pouczeniem obywatela, który nie zgłaszał żadnych uwag do przebiegu czynności policyjnych i nie poprosił o sporządzenie protokołu.

Nieporozumienia wynikające ze zbiegów okoliczności

W czasie, gdy trwała interwencja, kierowca radiowozu kończył swój posiłek podczas przerwy. Właśnie wtedy wykonano zdjęcie, które później trafiło do Internetu z mylnym opisem. Szerszy kontekst sytuacji wyjaśnił, że obecność patrolu w pobliżu restauracji była związana tylko z obowiązkami służbowymi. Dodatkowo, policjanci napotkali drobną awarię techniczną – nie zadziałały sygnały świetlne radiowozu, ponieważ doszło do przepalenia bezpiecznika. Usterka została usunięta niezwłocznie po zakończeniu interwencji.

Policja odpowiada na plotki i apeluje o rozwagę

Stołeczna komenda stanowczo zdementowała plotki, jakoby funkcjonariusze wykorzystywali służbowe pojazdy do załatwiania prywatnych spraw. Policja podkreśla, że ścisłe procedury dotyczące przerw i interwencji są przestrzegane, a każdy incydent wyjaśniany jest szczegółowo. Apel do mieszkańców: zanim ktoś podzieli się informacją w sieci, warto upewnić się co do jej źródła. Niezweryfikowane treści mogą wprowadzać w błąd i niepotrzebnie podważać zaufanie do służb mundurowych.

Rzetelność informacyjna – wspólna odpowiedzialność

Każde zgłoszenie budzące wątpliwości wobec działań policjantów jest niezwłocznie sprawdzane. Tak było również w tym przypadku – służby potwierdziły, że działania funkcjonariuszy były zgodne z przepisami i wynikały z bieżącej potrzeby służbowej. Podziękowania kierowane są do tych mieszkańców, którzy weryfikują informacje i wspierają rzetelną dyskusję publiczną. Tylko wspólna troska o sprawdzone treści pozwoli uniknąć nieporozumień oraz budować rzeczywisty obraz pracy lokalnych służb.

Źródło: facebook.com/komendastolecznapolicji