W ostatnich dniach maja warszawski Park Kaskada stał się miejscem dramatycznego odkrycia, które wstrząsnęło zarówno lokalną społecznością, jak i funkcjonariuszami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo miasta. W jednej ze studzienek ciepłowniczych ujawniono zwęglone zwłoki mężczyzny. Stan ciała, będący wynikiem działania ognia oraz zaawansowanego rozkładu, poważnie utrudnił zarówno identyfikację ofiary, jak i natychmiastowe ustalenie przyczyn zgonu. Zebrane przez specjalistów ślady pozwoliły jednak wykazać, że śmierć nie była przypadkowa, a ofiara przed śmiercią została oblana płynną substancją łatwopalną, co miało rozstrzygające znaczenie dla przebiegu tragedii.
praca ekspertów i przełomowe ustalenia
Od początku sprawa spotkała się z wyjątkową determinacją ze strony policjantów z Bielan i Żoliborza. Zespół korzystał z doświadczenia medyków sądowych oraz biegłych z zakresu pożarnictwa. Dzięki temu możliwe było ustalenie, że ogień nie był efektem przypadku. Znaczącą rolę odegrało skrupulatne zabezpieczenie wszystkich śladów oraz przesłuchania osób mogących mieć jakąkolwiek wiedzę na temat zdarzenia. To właśnie te działania pozwoliły odtworzyć kolejne etapy dramatu, jaki rozegrał się na terenie parku.
śledztwo prowadzi do podejrzanych
W wyniku intensywnych działań operacyjnych służby wytypowały osoby mogące mieć związek z tragedią. Policja szybko zatrzymała 38-letnią kobietę oraz jej niepełnoletniego, 17-letniego syna. Materiał dowodowy ujawnił, że już wcześniej dopuszczali się oni przemocy wobec ofiary – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Ustalono, że doszło do gróźb, pobicia, a nawet podpalenia mienia należącego do mężczyzny; w wyniku tych działań doznał on poważnych obrażeń, takich jak złamanie ręki. Ostatnim dramatycznym aktem była śmierć wskutek celowego podpalenia w studzience.
konsekwencje prawne i dalszy bieg sprawy
Śledczy, analizując zgromadzone dowody, przedstawili podejrzanym szereg zarzutów. Kobieta odpowiada nie tylko za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, lecz także za stosowanie gróźb wobec innych osób, by powstrzymać je przed ujawnieniem prawdy. Oboje – matka i syn – zostali zatrzymani i doprowadzeni przed sąd. Sąd, przychylając się do wniosku prokuratury, zarządził tymczasowy areszt na trzy miesiące wobec obojga podejrzanych. Jeśli zostaną uznani za winnych, grozi im dożywotnie pozbawienie wolności. Sprawa, która przez wiele dni budziła niepokój okolicznych mieszkańców, jest przez organy ścigania traktowana z największą powagą i zostanie drobiazgowo wyjaśniona w toku dalszego postępowania.
Źródło: Komenda Stołeczna Policji
